1981 Jeffrey Elliott SP/CSAR
| Rok | 1981 |
| Płyta wierzchnia | Świerk |
| Tył i boki | CSA Rosewood |
| Menzura | 650 mm |
| Szerokość siodełka | 53 mm |
| Wykończenie | French Polish |
| Kraj | USA |
| Luthier | Jeffrey Elliott |
This guitar is no longer available in our inventory. If it interests you, click the ”notify me when available” button to be notified in the event that we re-acquire this guitar for re-sale.
Oto kolejny wspaniały instrument Jeffreya Elliota. Jak już wielokrotnie wspominaliśmy, gitary Jeffa wyróżniają się estetyką w kształcie główki, a nawet w grafice na etykiecie, która w naszych oczach przypomina liść klonu, symbolizujący miejsce narodzin tej gitary w północno-zachodniej części Pacyfiku. Warto również odnotować, że cały gryf, pięta i główka wykonane są z jednego kawałka hiszpańskiego cedru, z fornirem z palisandru po obu stronach główki. Brzmienie jest oczywiście bogate i pełne, z wielką klarownością w każdym brzmieniu – ma w sobie majestat Hausera i piękno Torresa, a jednocześnie niesie ze sobą charakterystyczne brzmienie swojego budowniczego. Nic dziwnego, że wśród jego klientów znajdują się tacy artyści jak Julian Bream, Marcelo Kayath, Ralph Towner, Leo Kottke, Jonathan Leathwood, Earl Klugh i Ekachai Jearakul, żeby wymienić tylko kilku. Choć instrument jest używany, jest w doskonałym stanie, nosi jedynie ślady normalnego użytkowania, ale nie ma żadnych wcześniejszych uszkodzeń. Jak w przypadku wszystkich gitar Elliott, które trafiają do naszych rąk, Jeff zawsze rozszerza swoją gwarancję na nowego właściciela.
Oto kilka bardzo interesujących spostrzeżeń Jeffa dla poprzedniego właściciela gitary na temat historii tego instrumentu:
„Ta gitara była moją drugą próbą wykonania zlecenia od Breama (kupił moją czwartą kilka lat później) i chociaż z niej zrezygnował, jego krytyka była przychylna i zachęcająca. Sprzedałem ją lokalnemu gitarzyście/kolekcjonerowi, który po dwóch latach postanowił ją sprzedać. Zanim pojawił się kolejny nabywca, postanowiłem poeksperymentować – pierwotnie zrobiłem gitarę bez łatki mostka, ponieważ bardzo podziwiałem Romanillo Breama z 1973 roku, które pierwotnie jej nie miały (później dowiedziałem się, że Romanillo zamontował ją w 1981 roku). Postanowiłem więc ją zamontować, a następnie, przechodząc przez otwór rezonansowy, dopasowałem i przykleiłem segmenty o grubości 1 mm. To dało ogromną różnicę, która była natychmiastowa. Cały instrument stał się bardziej responsywny i głośniejszy, z większą złożonością i sustainem, a także szerszym polem widzenia dla gitarzysty. Od tamtej pory dodałem podobne segmenty łatki mostka do innych gitar (nie moich), z których większość była znacznie bardziej niezrównoważona, z podobnymi rezultatami. To niesamowite, jaki efekt daje tak smukła, lekka gitara. Składnik (1-2 gramy) może mieć. Oczywiście, nie wszystkie gitary bez łatek na mostek cierpią z tego powodu, ale z mojego doświadczenia wynika, że zainstalowanie ich rozwiązało problemy w wielu, które je miały. Mostek z drewna gruszowego był kolejnym eksperymentem, który uważam za równie udany, jak użycie palisandru. Słyszałem pewien urok w brzmieniu gitar i lutni barokowych i zastanawiałem się, czy ich mostki z drewna gruszowego (zazwyczaj barwione na czarno) miały wpływ na powstanie tego brzmienia. Przez kilka lat używałem mostków z drewna gruszowego na sześciu gitarach, w tym jednej ośmiostrunowej, w której później wymieniłem mostek z drewna gruszowego na palisandrowy i nie mogę powiedzieć, żebym zauważył jakąkolwiek różnicę w porównaniu z użyciem palisandru w którejkolwiek z nich.


